Pamiętam swój pierwszy zjazd na Zenobię jak przez mgłę euforii. Instruktor pokazał kierunek ręką, zanurkował, a ja zobaczyłam coś, czego żaden opis nie odda w pełni – ogromny cień ciężarówki wyłaniający się z błękitu na głębokości około osiemnastu metrów. Ciężarówka stała na pokładzie promu, który zatonął w 1980 roku i od tamtej pory nie ruszył się z miejsca. Żaden wrak na Morzu Śródziemnym nie zrobił na mnie takiego wrażenia.
Zenobia to nie jest po prostu wrak Cypr – to zjawisko. Magazyn Dive Magazine umieścił ją w pierwszej dziesiątce wraków świata. Jacques Cousteau podobno nazwał ją jednym z pięciu najważniejszych nurkowań na Ziemi. Leży zaledwie dwa kilometry od portu w Larnace, na głębokości od osiemnastu do czterdziestu dwóch metrów, i jest dostępna przez cały rok. Dla polskich turystów przylatujących na lotnisko Larnaka to absolutny powód, żeby zabrać ze sobą sprzęt nurkowy.
Historia katastrofy – jak Zenobia trafiła na dno
Prom Zenobia zszedł ze stoczni Kockums w Malmö w 1979 roku. Był to szwedzki prom ro-ro – roll-on, roll-off – czyli taki, na który ciężarówki wjeżdżają wprost przez rufę. Długość: 172 metry. Wyporność: ponad dziesięć tysięcy ton. Na pokładzie mogła zmieścić się sto cztery ciężarówki i ponad tysiąc pasażerów.
W czerwcu 1980 roku Zenobia wyruszała w swój trzeci rejs z Aten do Tartus w Syrii. Już od pierwszego rejsu statek miał problem z komputerowym systemem balastowym – pompował wodę balastową do zbiorników po lewej stronie, powodując stały przechył. Inżynierowie próbowali naprawić usterkę w Atenach. Bezskutecznie. Prom wypłynął z przechyłem na lewą burtę.
Kiedy Zenobia zbliżała się do Larnaki, przechył osiągnął kilkanaście stopni. Kapitan zdecydował o zawinięciu do portu. Statek zakotwiczył w pobliżu brzegu. Ewakuowano pasażerów i część załogi. Trwały próby naprawy. Przez kilka dni prom tkwił w miejscu, coraz bardziej przechylony. W nocy z 6 na 7 czerwca 1980 roku Zenobia przewróciła się na lewą burtę i osiadła na dnie.
Nikt nie zginął. To jeden z niewielu przypadków w historii morskiej, kiedy tak duży statek zatonął bez ofiar śmiertelnych. Na pokładzie pozostały wszystkie sto cztery ciężarówki – i tak leżą do dziś, przykute łańcuchami do pokładu, obrosłe koralowcami i gąbkami.
Wrak leży na prawym boku. Dziób skierowany jest na wschód, rufa na zachód. Górna część kadłuba – teraz lewa burta – zaczyna się na głębokości około osiemnastu metrów. Kil sięga czterdziestu dwóch metrów. Wnętrze jest dostępne dla nurków przez otwarte drzwi, bulaje i włazy – ale tylko dla tych z odpowiednimi certyfikatami.
Profile nurkowe – co zobaczysz na jakiej głębokości
Nurkowanie płytkie – od 18 do 25 metrów
Ten profil jest dostępny dla nurków z podstawowym certyfikatem PADI Open Water lub równoważnym. Poruszasz się wzdłuż górnej burty wraku. Widzisz ciężarówki stojące rzędami na pokładzie – to widok absolutnie surrealistyczny, bo ciężarówki są obrócone o dziewięćdziesiąt stopni względem normalnej pozycji. Część z nich ma jeszcze ładunek. Jedna wiezie telewizory, inna – jak głosi lokalna legenda – skrzynie z czekoladą, choć po czterdziestu sześciu latach trudno to zweryfikować.
Na tej głębokości spotkasz ogromne ławice barrakud – czasem liczące kilkaset osobników. Żółwie morskie odpoczywają na wraku jak na leżakach. Mureny wyglądają z każdej szczeliny. Widoczność na Zenobii jest wyjątkowo dobra – regularnie przekracza dwadzieścia pięć metrów, a w sprzyjających warunkach sięga trzydziestu metrów.
Nurkowanie głębsze – od 25 do 42 metrów
Zejście na kil wymaga certyfikatu Advanced Open Water lub wyższego. Na tej głębokości wchodzisz w strefę, gdzie kolory zaczynają zanikać – czerwień i pomarańcz znikają bez latarki. Widać za to pełną skalę wraku: maszynownię, ster, śruby napędowe. Śruby mają średnicę ponad czterech metrów i są jednym z najbardziej fotografowanych elementów wraku.
Czas na tej głębokości jest ograniczony przez dekompresję. Większość nurków spędza tu od dziesięciu do piętnastu minut, po czym podnosi się wyżej na przystanki dekompresyjne. Instruktorzy z lokalnych baz nurkowych doskonale znają ten profil i pilnują, żeby nikt nie przekroczył bezpiecznych limitów.
Nurkowanie penetracyjne – wnętrze wraku
To najtrudniejszy i najbardziej satysfakcjonujący wariant. Wymaga specjalistycznego certyfikatu wreck diving lub cavern diving. Wchodzisz do środka przez otwarte drzwi na pokładzie samochodowym, przez maszynownię, przez korytarze pasażerskie. Wnętrze Zenobii jest ogromne – można w nim spędzić całe nurkowanie i nie zobaczyć wszystkiego.
W środku unosi się specyficzny kurz wrakowy – drobne cząsteczki rdzy i osadu, które natychmiast mętnieją wodę przy każdym nierozważnym ruchu płetwą. Latarka to absolutne minimum. Nurkowie z doświadczeniem zabierają dwie – zapasową na wypadek awarii. Temperatura wewnątrz jest niższa o dwa-trzy stopnie niż na zewnątrz.
Certyfikaty – czego potrzebujesz, żeby nurkować na Zenobii
Pytanie o certyfikaty jest najczęstszym, jakie słyszę od turystów planujących nurkowanie Larnaka. Odpowiedź zależy od tego, co chcesz zobaczyć.
- PADI Open Water (lub SSI Open Water, CMAS*) – wystarczy do nurkowania wzdłuż górnej burty, do głębokości osiemnastu do dwudziestu metrów. Możesz zobaczyć ciężarówki, barrakudy, żółwie. To już jest niezapomniane przeżycie.
- PADI Advanced Open Water (lub SSI Advanced Adventurer) – umożliwia zejście do czterdziestu metrów. Zobaczysz śruby, ster, pełen przekrój wraku. Wymagane do nurkowań głębszych niż osiemnaście metrów.
- PADI Wreck Diver lub SSI Wreck Diving – konieczny do penetracji wnętrza. To kurs specjalistyczny, który można zrobić na miejscu w Larnace w ciągu dwóch-trzech dni.
- PADI Rescue Diver lub wyższy – wymagany przez niektóre bazy do nurkowań nocnych i do bardziej zaawansowanych penetracji.
Jeśli nie masz żadnego certyfikatu, możesz wziąć udział w nurkowaniu próbnym – Discover Scuba Diving. Instruktor towarzyszy ci przez cały czas, a nurkujesz maksymalnie do dwunastu metrów. Zenobii nie zobaczysz w pełnej krasie, ale poczujesz klimat i zdecydujesz, czy chcesz zrobić kurs.
Szkoły nurkowania w Larnace – dwie wiodące opcje
Scuba Tech Diving Centre – baza przy porcie w Larnace
Scuba Tech to jedna z najstarszych baz nurkowych na Cyprze, działająca od 1994 roku. Mieści się w porcie jachtowym Marina w Larnace, co oznacza, że do wraku Zenobii dopływa się w dosłownie piętnaście minut. Baza jest certyfikowanym centrum PADI i TDI – Technical Diving International, co czyni ją jedynym miejscem w okolicy, gdzie można zrobić kursy techniczne: nitrox, rebreather, nurkowanie dekompresyjne.
Cennik na rok 2026 wygląda następująco: jedno nurkowanie na Zenobii z prowadzeniem instruktora to około 55–65 euro. Pakiet dwóch nurkowań (poranny i popołudniowy) kosztuje 95–110 euro. Kurs PADI Open Water trwa cztery dni i kosztuje od 350 do 400 euro, wliczając materiały i certyfikat. Kurs Wreck Diver to dodatkowe 200–250 euro.
Scuba Tech organizuje też nurkowania nocne na Zenobii – to zupełnie inne doświadczenie, kiedy latarki wydobywają z ciemności detale niewidoczne w dzień. Cena nocnego nurkowania to około 70–80 euro od osoby. Instruktorzy mówią po angielsku, niemiecku i grecku – po polsku niestety nie, ale w Larnace znajdziesz zawsze kogoś, kto przetłumaczy briefing.
Dive-In Larnaca – baza przy plaży Mackenzie
Dive-In to młodsza baza, założona w 2008 roku, ale bardzo dobrze oceniana przez turystów – szczególnie przez rodziny z dziećmi i nurków rekreacyjnych. Mieści się przy plaży Mackenzie, niedaleko lotniska. Oferuje przede wszystkim kursy PADI i SSI dla początkujących oraz nurkowania na Zenobii dla nurków z certyfikatem.
Ceny są nieco niższe niż w Scuba Tech: jedno nurkowanie na Zenobii kosztuje 50–60 euro. Kurs Open Water to 320–370 euro. Dive-In wyróżnia się podejściem do rodzin – oferuje kursy dla dzieci od ośmiu lat (PADI Bubblemaker, do dwóch metrów głębokości) i Seal Team dla dzieci od ośmiu do dziesięciu lat. To świetna opcja, jeśli przyjeżdżasz z rodziną i chcesz, żeby dzieci też miały swoje nurkowe przygody, podczas gdy ty schodzisz głębiej.
Rozmawiałam kiedyś z Kostem, instruktorem z Dive-In, który zanurkowął na Zenobii ponad trzy tysiące razy. Zapytałam, czy mu się nie nudzi. Roześmiał się. „Każde nurkowanie jest inne – inne światło, inne ryby, inni nurkowie. Zenobia żyje.
Komentarze (4 komentarze)